Zawsze, gdy nadchodzi weekend, pojawia się jedno pytanie, które dręczy Cię do tego stopnia, że staje się nudne: wychodzisz czy zostajesz w domu? Załóżmy, że odpowiedziałeś na pytanie. To jeden z tych weekendów, w których zmusisz się do wyjścia, aby zaangażować publiczność w jakiś przedłużający się, prawdopodobnie odurzony gest towarzyski. Teraz pojawia się kolejne pytanie: co do cholery robisz?
Niektórzy z nas dają sobie bardzo cienkie 30 minut na odprawę, przejście przez kontrolę bezpieczeństwa i wejście na pokład samolotu. (Może szybka whisky, zanim dotrzesz do bramki.) Ale są wśród nas inni, doświadczeni lotnicy, którzy lubią zapewniać sobie większą poduszkę czasową między przylotem a startem. Nie po to, żeby podwoić tę whisky lub zwiedzać lotnisko w poszukiwaniu przeciętnych instalacji artystycznych. Chcą dodatkowego czasu przed lotem na jedną rzecz: zakupy. (Czasami wszyscy lubimy zatrzymać się w sklepie wolnocłowym…)
Znasz tę rzecz, którą z jakiegoś powodu uwielbiają jelenie, ale twój wujek Teddy powinien ją ciąć? Rzecz, którą potajemnie dodajesz do domowej zupy, a niechcący zajadasz się zupą z puszki? To jest różnica między tłustym, gorącym paluszkiem ziemniaczanym a wspaniałą frytką. To jest sól. I tak, powinieneś dodawać go do swoich koktajli.
Teraz, gdy każda publikacja poświęcona tematyce kulinarnej w Ameryce ogłosiła swoje „idealne wino na lato!” czas przebić się przez hałas i zająć tym, co naprawdę sprawdza się podczas pijackich imprez przez całe lato. Organizując imprezę, na której główną rolę odgrywa wino (czyli wszystkie z nich), warto przestrzegać kilku prostych zasad:
Podobnie jak pójście na plażę lub wypróbowanie nowego, eksperymentalnego ćwiczenia, picie w ciągu dnia zawsze wydaje się dobrym pomysłem. Ale wtedy na plaży można się poparzyć. Lub pociągnij hammy na maszynie do pilatesu. Lub, prawdopodobnie znacznie częściej, upić się do tego stopnia, że po południu zapomnę. Picie w ciągu dnia jest w równym stopniu nauką, jak utrzymywanie kontaktów towarzyskich i należy do niego podchodzić ostrożnie, zwłaszcza jeśli masz nadzieję wyjść później tego wieczoru.
„Czerwony czy biały?”
Kiedy myślisz o „bimbrownikach”, zwykle myślisz o facetach w kombinezonach, którzy potajemnie doglądają nielegalnych fotosów na surowych zboczach Appalachów. A potem, z jakiegoś powodu, pojawił się na ten temat w programie telewizyjnym.
Szał na koktajle nie wykazuje oznak zatrzymania, a dzięki niedawno wydanej książce The New Cocktail Hour: The Essential Guide to Hand-Crafted Drinks możesz teraz przygotować w domu napoje, o których myślałeś, że można je przygotować tylko w eleganckim barze koktajlowym. Napisana przez kochające libację rodzeństwo André i Tenayę Darlingtonów książka stara się zdemistyfikować świat rzemieślniczych koktajli, aktualizując klasyczne koktajle pod kątem współczesnych gustów, a wszystko to z odrobiną historii. Oto trzy z naszych ulubionych:
Można przyznać, że większość z nas idzie na brunch jako pretekst do wypicia drinka kilka godzin przed 17:00, prawda? Tak, lubimy też wszelkie jajka, gofry i wędliny o najróżniejszych kształtach. Ale brunch, na dobre i na złe, stał się rytuałem picia.
Ach, śniadanie, najważniejszy posiłek dnia. A czasami ten posiłek wymaga odrobiny alkoholu. Jasne, to niekonwencjonalne, ale w niektóre dni, kiedy możemy być nieco bardziej leniwi i zrelaksowani, odrobina whisky w naszych naleśnikach lub likierze zmieszana z jogurtem i jagodami może być dokładnie tym, co zalecił lekarz. W tym duchu przygotowaliśmy listę 12 naszych ulubionych wzbogaconych śniadań, idealnych na leniwy weekend lub gdy po prostu musisz zadzwonić po chorobie i pobawić się trochę.
Uwielbiamy standardowy Mint Julep, ale jest mnóstwo innych drinków odpowiednich dla członków rodziny królewskiej Kentucky Derby, od sztywnych koktajli whisky po owocowe odmiany julepów. Oto 11 naszych ulubionych dań, które z łatwością możesz przygotować w domu.
Na wypadek, gdyby ktoś przeoczył notatkę, legginsy z technicznego punktu widzenia nie są spodniami. Ale to nie powstrzymuje całego świata od noszenia ich jako takich. Niezależnie od tego, czy wybierasz się na intensywny trening, idziesz do pracy, czy po prostu odpoczywasz z kotem, spodnie do jogi to prezent z góry.
Retrospekcja – jesteś w szkole średniej. Jest tuż po obiedzie, a rozmowa wciąż jest żywa. Moment jest właściwy, wszystkie gwiazdy są wyrównane. Postanawiasz zrzucić bombę, która nęka Twój mózg od 37 godzin. Postanawiasz przerwać bieg tej chwili i pobłogosławić swoją drogą mamę odrobiną szczerości. Po siedemkrotnym wyobrażeniu sobie tej rozmowy w głowie nie możesz powstrzymać się od zeskoczenia z półki, na którą stawia Cię Twój niepokój.
Pamiętacie ten czas, gdy napisałeś list do Jonathana Taylora Thomasa, znanego również jako „JTT”, w zasadzie opisując mu, jak gdyby udało wam się spotkać tylko raz, zdalibyście sobie sprawę, że jesteście dla siebie stworzeni i na pewno się pobierzecie, a potem dużo będziecie się całować? (Ponieważ na tym etapie życia mniej więcej tym myślałeś o małżeństwie. I tu jest nadzieja…)
W dosłownym tłumaczeniu „cuvée” oznacza po francusku „zbiornik”. Jeśli pamiętasz francuski z liceum (a jesteśmy prawie pewni, że był on oferowany do celów związanych z winem), termin „cuvée” oznaczałby coś w rodzaju „zatankowany” lub pochodzący z czołgu. Dlatego przynajmniej jedno znaczenie terminu „cuvée” odnosi się do konkretnej partii lub mieszanki wina. Ale nie wybiegajmy przed siebie. Albo nasi sfrustrowani nauczyciele francuskiego.
Chardonnay to wino, którego ludzie zdają się nienawidzić, a mimo to Chardonnay jest nadal najpopularniejszą odmianą winorośli w Stanach Zjednoczonych i najczęściej uprawianą odmianą białego wina na świecie. Wygląda na to, że choć Chardonnay ma swoich wrogów, tyle samo jest ludzi, którzy absolutnie kochają to białe wino. Niezależnie od tego, czy jest to dębowe, czy niedębowane, Chardonnay to białe wino, które latem jest równie doskonałe na plaży, jak i relaksuje się przy ognisku zimą.
Teraz, gdy winnice na półkuli północnej przekształciły się z postrzępionych pól w dzikie kaskady zieleni, wydaje się, że lada chwila powinny wypuścić słodkie winogrona, prawda?
Od czasu do czasu, gdy jemy obiad poza domem, zamiast zamawiać butelkę z karty win w restauracji, lubimy przynieść własne. Zwykle zachęcamy do zamawiania z listy, bo często można odkryć wina, których nigdy wcześniej nie piłeś lub myślałeś o spróbowaniu, ale czasami masz w domu specjalną butelkę i choć jesteś dobrym kucharzem, zdajesz sobie sprawę, że jeszcze bardziej wyjątkowe byłoby wypicie go w ulubionej restauracji. I tu właśnie pojawia się zrozumienie delikatnego tańca opłaty korkowej.
Wreszcie nadszedł dzień, który zakreśliłeś w swoim kalendarzu przez ostatni rok. Nie, ani Dzień Pamięci, ani ostatni dzień szkoły, ani Dzień Ojca, ani nawet 4 lipca. Mówimy o Narodowym Dniu Wina, dniu, w którym świętujemy naszą zbiorową miłość do wina.
Studia licencjackie stały się podstawą kultury amerykańskiej. W pierwszej klasie szkoły średniej uczniowie zazwyczaj mają pewnego rodzaju doradcę w college'u i/lub plan działania dotyczący dostania się na studia. Ten rozwój edukacji odzwierciedla coraz bardziej obowiązkowy charakter studiów licencjackich. Nie można już łatwo znaleźć zdrowej pracy mając jedynie dyplom ukończenia szkoły średniej. Wymagany jest tytuł licencjata.