Kiedy myślisz o bimberach, zwykle myślisz o facetach w kombinezonach, którzy potajemnie doglądają nielegalnych fotosów na nierównych zboczach Appalachów. A potem z jakiegoś powodu pojawił się w programie telewizyjnym na ten temat.
Ale szkocka ma swoją własną historię bimbru. W rzeczywistości wiele szkockich whisky ma swoje korzenie w mniejszych, nielegalnie prowadzonych destylarniach. I tak Częściową winę ponosiło straszliwe, tyrańskie Imperium Brytyjskie .
dobry lekarz sezon 2 odcinek 6
Zobacz początki produkcji szkockiej — pierwsza pisemna wzmianka pochodzi z 1494 roku ale prawdopodobnie trwało to od wieków – większość destylacji odbywała się w domu, w połączeniu z normalnymi zajęciami na farmie. Nie oznacza to, że szkocki parlament całkowicie zignorował ich bimbrowników; pobierali podatki, jeśli i gdzie mogli. Kiedy jednak uchwalono Akt Unii z 1707 r., Szkocja znalazła się pod panowaniem brytyjskim. A jeśli pamiętasz cokolwiek o wojnie o niepodległość, pamiętasz, jak bardzo Brytyjczycy lubili nakładać podatki na swoje kolonie. Na setki nielegalnych szkockich gorzelni rzucono tak zwane akcyzy, z których większość ostatecznie przeniosła swoją produkcję do podziemia (czasami dosłownie; jedna z destylarni posunęła się nawet do skierowania dymu z paleniska torfowego do pobliskiej chaty, tak aby wyglądało to po prostu jak – smakowity – ogień w kominie).
Podczas gdy gorzelnie ukrywały swoją działalność, podatki stale rosły. W latach 1793–1797 podatek na szkocką whisky wzrósł z 9 do 54 funtów, a w 1803 r. było to oszałamiające 162 funty. Podatki nie odstraszyły gorzelników; od tego momentu whisky stała się dla Szkotów sposobem na życie, a nielegalna produkcja była kontynuowana nawet wtedy, gdy dostawcy akcyzy i gorzelnicy walczyli oraz wybuchały zamieszki w związku z nowymi próbami opodatkowania.
Blindspot sezon 4 odcinek 22
Do końca 18tCentury było tylko osiem płacących podatki destylarni i 400 nielegalnych producentów. Dopiero gdy książę Gordon zdał sobie sprawę, ile potencjalnych dochodów traci z podatków, rządzący wpadli na genialny pomysł: obniżyć podatki na całą szkocką whisky, wydobyć bimbrowników z kryjówek na światło dzienne (i legalność) i pobrać umiarkowane podatki od całej tej pysznej bimbru.
Ustawa o podatku akcyzowym od whisky z 1823 r. była w zasadzie sygnałem śmierci dla wszystkich tych nielegalnych operacji. I było to trochę genialne posunięcie. Mimo że kwestie podatkowe w dalszym ciągu zachęcały do przemytu (w 1830 r. podatki od galonu w pewnym sensie poszybowały w górę) w ciągu XIX w.tStulecia założono – legalnie – niektóre z najsłynniejszych szkockich destylarni. Zatem tak, w przypadku łagodnej szkockiej ironii podatki pomogły w rozkwicie podziemnego handlu whisky, a następnie, po złagodzeniu tych samych podatków, pomogły w rozwoju komercyjnego przemysłu whisky. Podatki nigdy nie smakowały tak dobrze.











