Kredyt: Caroline Attwood / Unsplash
- Najważniejsze
- Magazyn: wydanie z kwietnia 2020 r
Myślę, że mój ulubiony napój jest ważną częścią współczesnej kultury, ale co to oznacza? Rozpoczynając trzecią dekadę XXI wieku, zastanawiam się nad wartościami kulturowymi, które kryją się za etykietą, a nie tylko nad jakością płynu w moim kieliszku.
W próżni nie ma wina. Każdy z nich jest mikrokosmosem społeczeństwa: ludzi, społeczności, rolnictwa, idei, polityki. Rzeczy, które bierzemy za pewnik - przyszłość wina, jego związek z konkretnym miejscem, jego różnorodność, dostępność i nie tylko - wydają się być zagrożone w 2020 r. Jeśli chcemy, aby wino przetrwało i uczyniło świat lepszym, musimy postawić twarde pytania. pytania i odkładaj pieniądze tam, gdzie leżą nasze wartości.
„Powinniśmy kupować wina od firm, które robią dobrze i unikać tych od firm, które tego nie robią”
Ta koncepcja ma kluczowe znaczenie dla niedawnego powstania etycznego konsumpcjonizmu. Na przykład sondaż przeprowadzony przez Accenture w 2019 r. Wśród 6000 konsumentów w 11 krajach wykazał, że połowa respondentów była gotowa zapłacić więcej za produkty, które można ponownie wykorzystać lub poddać recyklingowi. Pomyśl tylko, ile osób nosi teraz butelki z wodą wielokrotnego napełniania.
młody i niespokojny phyllis i billy
Potraktuj to jako mój manifest wartości wina na XXI wiek.
Zacznijmy od troski, która dotyka nas wszystkich: zmiany klimatu. Czy nie powinniśmy zapytać naszych ulubionych producentów dobrego wina, jakie przyjazne dla środowiska kroki podejmują, aby zmniejszyć emisję dwutlenku węgla? Zachęcając ich do większej przejrzystości w kwestii tego, co robią dla środowiska - a czego nie?
sezon 10 odcinek 2 kości
Zanim większość rządów przyznała się do ludzkich przyczyn zmian klimatycznych (niektóre nadal tego nie robią, niestety), garstka winiarzy, takich jak hiszpański Miguel Torres, błagała o podjęcie działań. Torres dużo zainwestował w badania, w tym technologię recyklingu dwutlenku węgla podczas fermentacji. Ostatni rok Był współzałożycielem International Wineries for Climate Action wraz z California’s Jackson Family Wines , mające na celu zmniejszenie o 80% emisji dwutlenku węgla z winnic do 2045 r.
Wśród pierwszych na świecie certyfikowanych winnic neutralnych pod względem emisji dwutlenku węgla znajdują się Fetzer w USA i Backsberg w Afryce Południowej. Sadzenie roślin okrywowych w winnicy, budowanie zrównoważonych piwnic opartych na panelach słonecznych, wykorzystywanie siły wiatru i energii geotermalnej do wytwarzania energii elektrycznej oraz recykling wody to działania, które powinniśmy pochwalić. Świadomie unikam win w pretensjonalnych, superciężkich szklanych butelkach, ponieważ koszt węgla w ich wysyłce jest tak wysoki.
Pozbycie się szkodliwych pestycydów, herbicydów i fungicydów, które zanieczyszczają glebę i wpływają na zdrowie pracowników winnic, wydaje się oczywiste. Nadal słyszę, jak wielu winiarzy twierdzi, że nie można uprawiać winogron ekologicznie w ich regionie, podczas gdy inni w tym samym regionie (pomyśl Louis Roederer w Szampanii ) udało się to zrobić.
A co z odpowiedzialnością społeczną? Jak możemy czerpać przyjemność z picia dobrego wina, jeśli wytwórnia, która je produkuje, nie dba o swoich pracowników? Firma Symington Family Estates z siedzibą w Portugalii uzyskała w zeszłym roku status B Corporation, co zobowiązuje ją do przestrzegania praktyk środowiskowych, społecznych i etycznych. Jestem fanem projektu Frescobaldi Gorgona na wyspie u wybrzeży Toskanii, nie tylko dlatego, że czerwono-białe są wspaniałe, ale także dlatego, że szkoli więźniów w umiejętnościach winiarskich.
chanel w dniach naszego życia
Wreszcie wino powinno promować dyplomację międzyludzką, coś, czego świat potrzebuje więcej. Częścią atrakcyjności wina jest dla mnie sposób, w jaki jednoczy nieznajomych przy stole oraz sprzyja zrozumieniu i tolerancji. Pomysł ten stał się podstawą degustacji pokoju, które odbyły się w sklepie z winami w Hajfie podczas konfliktu izraelsko-libańskiego w 2006 roku. Wina z Libanu (jak Chateau Musar) i Izraela (Tzora) stały obok siebie.
Określenie „wino bez granic” od amerykańskiego sommeliera, który stał się importerem wina, Petera Weltmana, jest trafne. Stworzył swój Borderless Wine Alliance, aby sprowadzać wina z terenów rozdartych wojną i pomagać w budowaniu pokoju. Brawo.
Są tacy, którzy mówią, że wino powinno odróżniać się od polityki, ale ja do nich nie należę. Wniosek jest prosty: powinniśmy kupować wina od firm, które robią dobrze, i unikać tych od firm, które tego nie robią.











