Główny Inny Szampan podczas II wojny światowej: od winorośli do zwycięstwa...

Szampan podczas II wojny światowej: od winorośli do zwycięstwa...

Szampańska II wojna światowa

Szampańska II wojna światowa

Oficjalna kapitulacja niemieckiej armii w Reims w dniu 8 maja 1945 r. - dzień zwycięstwa w Europie (VE) - smakowała szczególnie słodko dla sprytnych, lokalnych winiarzy z Szampanii i robotników, którzy spędzili większą część II wojny światowej, prześcigając siły okupacyjne, pisze Julian Hitner.



1941: Żniwa w Szampanii (Moet i Chandon) Getty

Od bezlitosnych grabieży po despotyczną administrację, być może żaden region winiarski nie doznał więcej frustracji podczas II wojny światowej niż Szampania. Ale czy nie jest dziwne, jak pozornie najgorsze wydarzenia w historii regionu (lub narodu) prawie zawsze kończą się momentami triumfu? Najlepsza godzina? Dla Champenois wyzwania, przed którymi stanęła okupacja hitlerowska, były właśnie tym: pięcioletnim okresem bezprecedensowego oblężenia, ale pozytywnie zalewanego przykładami zaradności i bezinteresowności.

Po kapitulacji Francji 22 czerwca 1940 r. Główne regiony uprawne winorośli w kraju zostały przekazane pod dowództwo „weinführera”, a każdy z nich miał za zadanie dostarczać Trzeciej Rzeszy obfite ilości wina. W Szampanii mężczyzną wyznaczonym do tego zadania był Otto Klaebisch. Urodzeni w Cognac i należący do rodzinnej firmy Matteüs-Müller, Champenois z ulgą dowiedzieli się, że ich nadzorca faktycznie zajmował się handlem winem (początkowo brandy). Jak powiedział jeden z producentów: „Jeśli miałeś być popychany dookoła, lepiej było dać się popychać winiarzowi niż jakimś pijącym piwo nazistowskim chamem”. Takie uczucia okazały się krótkotrwałe.

W przeciwieństwie do innych weinführerów stacjonujących w całej Francji, Herr Klaebisch wydawał się naprawdę czerpać przyjemność z wyposażenia wojskowego, prawie zawsze nosił mundur podczas prowadzenia spraw. Był też bezwzględnie chciwy. Po przelotnym spojrzeniu na zamek Veuve Clicquot-Ponsardin wysłał właścicielowi Bertrand de Vogüé i jego rodzinie pakowanie.

Kolosalne wymagania

Ale dla Champenois najbardziej potencjalnie niebezpieczną cechą charakteru Herr Klaebisch był jego temperament. Pod ścisłym rozkazem z Berlina ilość Szampana, jaką spodziewał się tygodniowo - zwykle za minimalną rekompensatę - była kolosalna (do 400 000 butelek). Winiarze i domy winiarskie były zatem zmuszone do błędnego oznakowania i ukrywania jak największej ilości swoich zasobów (patrz ramka na str. 41, aby dowiedzieć się więcej o niezrównanej pomysłowości Champenois). Jednak jako doświadczony degustator Herr Klaebisch był więcej niż zdolny do wykrywania fałszywych butelek. Czasami jego podejrzenia doprowadzały go do wściekłości.

przestępcze umysły sezon 9 odcinek 17

Jeden z takich incydentów miał miejsce, gdy weinführer zaprosił Rogera Hodeza, sekretarza Syndicat des Grandes Marques de Champagne (stowarzyszenia reprezentującego główne rody) na aperitif w swoim biurze. Herr Klaebisch nalał im obojgu kieliszek, pytając gościa, co sądzi o winie. Zanim Hodez zdążył odpowiedzieć, pierwszy wyjaśnił swoje myśli: „Pozwól, że powiem ci, co myślę. Pachnie jak gówno! I to jest to, co mam dać Wehrmachtowi do picia? ”Hodez został następnie wyrzucony z biura.

Innym razem 20-letni François Taittinger został wezwany do stawienia się przed Klaebishem, który był zdenerwowany, że firma młodego mężczyzny przedstawiła wyraźnie gorsze butelki. „Jak śmiesz posyłać nam gazowaną wodę do naczyń!” - wykrzyknął. Odpowiedź Taittingera: „Kogo to obchodzi? To nie jest tak, że będzie pijane przez ludzi, którzy wiedzą cokolwiek o Szampanie! ”Weinführer natychmiast wtrącił go do więzienia, choć tylko na kilka dni, dopóki najstarszy brat François, Guy, nie zapewni jego uwolnienia.

Aby poradzić sobie z taką zmiennością, kreatywna dyplomacja okazała się znacznie lepszym podejściem. W Bollinger „Madame Jacques” opracowała własny sposób, aby trzymać Herr Klaebisch (przynajmniej bezpośrednio) na uboczu. Przyjmując mężczyznę z uprzejmością i godnością, zaproponowała mu fotel tak wąski, że nie mógł pomieścić jego znacznego obwodu, zmuszając Herr Klaebischa do nieustannego wstawania podczas wizyty. Przez resztę okupacji nigdy więcej nie odwiedził Bollingera, a krzesło pozostaje w domu do dziś.

Pomijając ten incydent, bez wątpienia nie było osoby, która lepiej poradziłaby sobie z Herr Klaebishem niż hrabia Robert-Jean de Vogüé. Jako szef Moët & Chandon i człowiek o szerokich powiązaniach rodzinnych z niektórymi z najpotężniejszych rodzin Europy, de Vogüé był właściwie jedyną osobą, której weinführer kiedykolwiek okazywał szacunek.

dlaczego John Black zatruwa Steve'a?

Aż do aresztowania de Vogüé w 1943 r. Obaj mężczyźni mieli wiele spotkań. Ze swojej strony inne duże domy powierzyły de Vogüé zapewnienie jak największej liczby koncesji. I chociaż zwycięstwa de Vogüé były nieliczne, nie ma wątpliwości, że jego wysiłki zapobiegły znacznemu pogorszeniu się sytuacji Champenois podczas okupacji. Jednym z takich przedsięwzięć było utworzenie Comité Interprofessionnel du Vin de Champagne (CIVC).

Krytyczne niedobory

Wiosną 1941 roku było już jasne, że Szampan jest na krawędzi. W tym czasie z wielu domów wylewało się niewyobrażalne ilości wina, ponieważ rekwizycje wciąż rosły. W firmie Pol Roger sytuacja stawała się krytyczna, ponieważ co miesiąc otrzymywano między innymi rozkaz wysyłania ogromnych ilości słynnego rocznika 1928 do Berlina. Ówczesny prezydent Christian de Billy zauważył: „Nigdy nie mieliśmy go dużo i próbowaliśmy ukryć, co mogliśmy, ale było to tak cudowne i tak dobrze znane, że nie można było tego trzymać z dala od niemieckich rąk. Klaebisch wiedział, że tam jest. ”

Odpowiedzią Champenois była bezprecedensowa unisono. W dniu 10 kwietnia 1941 r. De Vogüé zwołał producentów i plantatorów, aby założyli organizację, która reprezentowałaby interesy wszystkich w branży szampańskiej. „Wszyscy jesteśmy w tym razem” - stwierdził. „Albo będziemy cierpieć, albo przeżyjemy, ale zrobimy to jednakowo”. Trzy dni później powstała CIVC, która do dziś funkcjonuje jako organ przedstawicielski regionu.

To powiedziawszy, w momencie jej powstania cel CIVC był nieco bardziej uproszczony: umożliwić producentom przedstawienie okupantom jednolitego frontu i przemawianie jednym głosem. Nic dziwnego, że de Vogüé został mianowany jej głównym przedstawicielem. Chociaż Herr Klaebisch był niezadowolony z utworzenia tej nowej organizacji, był zmuszony robić interesy z jej członkami. Przedstawił swoje stanowisko de Vogüé w dość zjadliwym spotkaniu: `` Możesz sprzedawać III Rzeszy i jej wojsku, a także kontrolowane przez Niemców restauracje, hotele i kluby nocne, a także kilku naszych przyjaciół, takich jak ambasador Włoch we Francji i marszałek Pétain w Vichy.

Wikingowie sezon 4 odcinek 4 podsumowanie

Dowiedziawszy się, ile szampana ma być dostarczane każdego miesiąca, de Vogüé zapytał weinführera, w jaki sposób CIVC mogłaby to zrobić. Hałaśliwa odpowiedź jego przeciwnika: „Pracuj w niedziele!” Chociaż obaj mężczyźni w końcu doszli do kompromisu, taki epizod ilustruje naturę ich związku, ponieważ obaj zdawali się rozumieć, jak daleko można zepchnąć drugiego. Do pewnego stopnia CIVC odniosła uzasadnione sukcesy w obronie swoich interesów przed Herr Klaebisch i jego funkcjonariuszami egzekucyjnymi. Ostatecznie otrzymała nawet pozwolenie na sprzedaż jednej czwartej swojej rocznej produkcji cywilom we Francji, Belgii, Szwecji i Finlandii. CIVC była również w stanie utrzymać działalność większości firm dzięki rotacji doświadczonych pracowników z jednego domu szampana do drugiego. Dzięki takiej współpracy większość zakładów mogłaby przetrwać.

Należy jednak pamiętać, że CIVC nie była jedyną organizacją działającą na rzecz poprawy życia ludzi. Podczas okupacji Francji francuski ruch oporu był niezwykle aktywny w departamencie Marne. Na początku bojownicy o wolność zdali sobie sprawę z tego, że duże transporty szampana do określonej części Europy lub Afryki poprzedzały znaczną ofensywę wojskową. Godny uwagi przykład tego miał miejsce pod koniec 1941 r., Kiedy olbrzymie zamówienie obejmowało niezwykłą prośbę, aby butelki były specjalnie zakorkowane i zapakowane, aby można je było wysłać do „bardzo gorącego kraju”. Okazało się, że tym krajem był Egipt, w którym generał Rommel miał właśnie rozpocząć swoją północnoafrykańską kampanię. Ruch oporu przekazał te informacje brytyjskiemu wywiadowi w Londynie.

W ten sposób Champenois z powodzeniem przeżyli okupację II wojny światowej, wprawiając w zakłopotanie weinführera na (prawie) każdym kroku w szeroko zakrojonej, bezinteresownej kampanii mającej na celu ochronę tego, co najważniejsze. Niedługo przed wyzwoleniem Szampanii Herr Klaebisch został wezwany do Niemiec, pozostawiając niezapłacone rachunki warte miliony franków i zranioną dumę, z której prawdopodobnie nigdy nie doszedł do siebie. Dla weinführera z Szampanii był to żałosny i całkowicie antyklimatyczny wniosek.

Świętowano wyzwolenie

Pod koniec sierpnia 1944 r. Większość Szampanii została pomyślnie wyzwolona. Generał Eisenhower przeniósł swoją kwaterę główną do Reims wiosną 1945 r., Aby nadzorować końcowe operacje i czekać na bezwarunkową kapitulację Niemiec. Ostatecznie nastąpiło to 8 maja 1945 r., Kiedy duża część kontynentu wydobyła tyle butelek szampana, ile tylko było możliwe, aby odpowiednio uczcić zakończenie najgorszego konfliktu zbrojnego, jakiego kiedykolwiek doświadczyli jego mieszkańcy.

Patrząc 70 lat później, VE Day stanowił być może najbardziej dramatyczny punkt zwrotny w historii Champenois. W przeciwieństwie do I wojny światowej zniszczenia winnic nie były ekstremalne i nie minęło dużo czasu, gdy większość domów i plantatorów mogła stanąć na nogi. Siedem dekad później złoty wiek - od czasu do czasu zatrzymując się, aby złapać oddech - trwa dalej i dalej. Wojna lub pokój, Szampan zawsze triumfuje.

Napisane przez Juliana Hitnera

Następna strona

Ciekawe Artykuły