Główny Inny Burgundia świętuje patrona winiarzy na festiwalu św. Wincentego-Tournante...

Burgundia świętuje patrona winiarzy na festiwalu św. Wincentego-Tournante...

St Vincent-Tournante

St Vincent-Tournante

Każdego roku w wioskach Burgundii na zmianę odbywa się festiwal ku czci patrona wina. Raymond Blake udaje się do Chassagne-Montrachet



Jest 6.30 rano w zimny styczniowy poranek. Kilkaset winiarzy i miłośników wina gromadzi się w magazynie na obrzeżach Chassagne-Montrachet. Jego wnętrze pokryte jest czarną plastikową blachą, która tworzy prowizoryczny strop, a z wiązarów dachowych zwisają odwrócone choinki ozdobione papierowymi kwiatami. Ludzie przybywają ze wszystkich zakątków Burgundii, rozlewając się do wnętrz w mglistej mgle oddechu.

Czas na śniadanie. Bagietki z szynką są szybko wyrzucane, podczas gdy zręczne palce ustawiają się za pomocą korkociągów. W takiej sytuacji, kiedy każdy potrzebuje szkła wzmacniającego w krótkim czasie, magnumy mają sens. Na zewnątrz niebo, nieprzenikniona smoła zaledwie 30 minut temu, rozjaśniło się do indygo.

Jesteśmy tutaj, aby paradować po winnicach w ramach corocznego St-Vincent Tournante i czas na odpoczynek. Szereg piecyków wyznacza początek trasy, nadając uroczystości średniowieczny charakter, ale niewiele dodając ciepła. Łaty lodu tu i ówdzie łapią nieostrożnych, gdy zajmują swoje miejsce w procesji.
Każda grupa reprezentuje wioskę winiarską i nosi podobiznę św. Wincentego, patrona winiarzy. Różnią się one rozmiarem i stylem, od prostych, prawie klasztornych, drewnianych rzeźb po bogate, z baldachimem, które nie wyglądałyby nie na miejscu w Watykanie. Dziesiątki banerów unoszących się w górze dumnie głoszą tożsamość nosicieli w Burgundii: Vosne-Romanée, Chenôve, Mâcon, Puligny-Montrachet, Bouzeron…

Dużo się kręci, ale w końcu pojawia się orkiestra dęta, inicjując delikatne szuranie, które staje się stabilne.
przejdź się pod jaśniejącym słońcem, wijąc się przez winnice i dookoła miasta, zanim ostatecznie zatrzymasz się przed L'Eglise St-Marc. Wejście jest „tylko dostojnik” - nawet wizerunki świętych nie trafiają do środka - zamiast tego tworzą milczącą kohortę przed kościołem, która wkrótce przyciąga fotografów.

Skromne początki

W obecnej formie St-Vincent Tournante pochodzi z 1938 roku, cztery lata po założeniu Confrérie des Chevaliers du Tastevin, bractwa winiarskiego, którego członkowie są znani na całym świecie ze swoich szkarłatnych i złotych szat oraz zamiłowania do wszystkiego, co burgundzkie. .

Lata 30. XX wieku nie były szczęśliwe dla francuskiego przemysłu winiarskiego, a Confrérie starał się podnieść wizerunek i wizerunek Burgundii, głównie poprzez wyszukane i bibelotne obiady, długie ceremonie, a jeszcze dłużej spontaniczne wybuchy śpiewu. We wczesnych latach jedna taka kolacja odbywała się corocznie 22 stycznia, w święto św. Wincentego.

Wincenty z Saragossy był wczesnym męczennikiem chrześcijańskim w Hiszpanii i istnieje wiele teorii na temat jego wyboru na patrona winiarzy. Najbardziej prozaiczne jest to, że pierwsze trzy litery jego imienia to vin. Bardziej poetycko, opowieść opowiada, że ​​jego osioł skubał kiedyś winorośl, kiedy święty zatrzymał się, aby porozmawiać z pracownikami winnicy. Te winorośle dały wtedy imponujące plony, odkryto sztukę przycinania, a to wszystko dzięki Saint-Vincent.
Sukces corocznej kolacji, z tradycyjną pieczoną świnią w menu, był taki, że postanowiono rozszerzyć ją na pełne obchody święta świętego, zakończone formalną procesją, mszą w wiejskim kościele i mnóstwem dobrze zorganizowanej towarzyskości.

Pierwsze tournante odbyło się w Chambolle-Musigny, a następnie Vosne-Romanée w 1939 roku. Wojna interweniowała iw 1940 roku obchody powróciły do ​​tradycyjnego obiadu i nic więcej. Bezpośrednie uroczystości powojenne były podobnie skromne, a właściwy tournante został wskrzeszony dopiero w 1947 roku w Gevrey-Chambertin.

Od tego czasu wzrosła i rozwinęła się: zaledwie sześć stowarzyszeń wiejskich wzięło udział w procesji w 1938 r. Do 1965 r. Liczba ta wzrosła do 53, a obecnie wynosi około 80. Ale sukces przyniósł własne problemy i osiągnięto punkt, około 10. lata temu, kiedy organizacja zaczęła się poddawać presji.

Każdego roku uczestniczyło w nim około 100 000 osób, a wielu z nich przyciągnęło raczej nieograniczone darmowe drinki niż zamiłowanie do subtelniejszych niuansów Burgundii. W przypadku małych wiosek winiarskich logistyka przyjmowania takich tłumów była przytłaczająca i wiele z uroku imprezy zostało utracone w wyniku scrumu.

Dobry nastrój

Kryzysowi udało się zapobiec dzięki prostemu sposobowi powstrzymania potoku darmowego wina. Kawalerowie nie byli jednak pozbawieni radości i purytańscy. Zamiast tego wprowadzono system, w którym za ustaloną opłatą kupujący kupowali kieliszek degustacyjny i sześć kuponów, które można było wymienić na hojną degustację w różnych punktach w wiosce gospodarza. Ale Confrérie nadal jest doskonale świadomy potrzeby zorganizowania imprezy w sposób uporządkowany: „Pozostajemy czujni” - mówi rzecznik. „Festiwal nigdy nie osiągnie gigantycznych rozmiarów początku XXI wieku. St-Vincent będzie nadal obchodzony w sposób odpowiednio biesiadny, ale z szacunkiem należnym Burgundii i jej plantatorom winorośli. Dopilnujemy tego ”.

I mają. W tym roku Chassagne obfitowało w dobry nastrój, ale nie było oznak chamstwa - rzeczywiście, tłum zgromadzony pod pomnikiem wojennym o godz. 10.45 w sobotę 30 stycznia, upamiętniający zmarłych podczas dwóch wojen światowych.

Potem przyszedł czas na zabawę i degustację pięciu białych win przygotowanych specjalnie na tę imprezę przez kwintet lokalnych winietonów: Thomasa Moreya, Vincenta Moreya, Thibauda Moreya, Philippe'a Duvernaya i Bruno Colina. Każdy użyty sok dostarczony przez wszystkich hodowców Chassagne po zbiorach w 2008 r. Wykorzystano w 50% nowego dębu i wyprodukowano 10 000 butelek, oznaczonych po prostu „Chassagne-Montrachet”. W niedzielę wieczorem, po uprzejmości 40 000 zwiedzających, pozostało niewiele, jeśli w ogóle, wina.

Równie imponujące było 25 000 papierowych kwiatów pięknie wykonanych przez mieszkańców miasta w poprzednim roku. Około 70 osób spotykało się w każdy czwartek wieczorem w ratuszu, aby je wyprodukować, a wyniki ich pracy sprawiły, że szara zimowa panorama zmieniła się w jaskrawo kolorową wiosnę. Na każdym kroku gościa witały „żonkile” lub „róże” i dopiero dokładna inspekcja wykazała, że ​​nie są one autentyczne.

Karmienie mas

Niestety papierowe kwiaty nie wytrzymują głodnych gości, którzy chcieliby powstrzymać chłód, ale w 17 punktach gastronomicznych rozsianych po całej wiosce było wiele do obejrzenia: ślimaki na jednym stoisku, ostrygi na drugim, gougères tuż przy ulicy.

Najpopularniejsze były œufs en meurette, wspaniała mikstura z jajek w koszulce w bogatym sosie z czerwonego wina wzbogacona boczkiem, pieczarkami i cebulą. „Chaud! Chaud! Chaud! - zawołał kelner, prześlizgując się przez falujący tłum z kolejnym ładunkiem talerzy. Szczęśliwi odbiorcy promieniali, podczas gdy pozostali patrzyli na nich z zazdrością. W samą sobotę zużyto około 2000 jaj i niezależnie od tego, jak szybko klienci byli obsługiwani, kolejka trwała do późnego popołudnia.

Późnym dniem następnego dnia można było wybaczyć zmęczonym kelnerom, że stoją apatycznie w pobliżu, a gdy promienne, ale tylko słabo ciepłe słońce zaczęło zachodzić, zimno wkradło się do kości i tłumy, z wyjątkiem kilku węzłów odpornych biesiadników, zaczęły dryfować. z dala. W międzyczasie, zaledwie kilka mil w górę N74 na północ od Beaune, rozpoczęły się już przygotowania do tournante 2011, który odbędzie się w Corgoloin.

Napisane przez Raymonda Blake'a

Ciekawe Artykuły