
Gdy Meghan Markle spędza wakacje ze swoim obecnym chłopakiem i być może narzeczonym, księciem Harrym, jej matka, Doria Radlan, została sfotografowana, wioząc ubrania do brudnej pralni samoobsługowej w Inglewood w Kalifornii. Internet był zalany doniesieniami, że Meghan Markle jest płytkim narcyzem i jak dotąd nie ma nic, co mogłoby nas odwieść od tej perspektywy.
Inglewood nie jest dokładnie Pałacem Kensington w Los Angeles, a w rzeczywistości jest prawdopodobnie lepiej znany z tego, że jest domem dla przemocy gangów i mieszkań o niskich dochodach. To dziwne, że podczas gdy Meghan Markle, już sama odnosząca sukcesy aktorka telewizyjna, wyjeżdża na wakacje za milion dolarów z księciem Harrym, jej własna matka ma problem z praniem ubrań. Można by pomyśleć, że Meghan byłaby w stanie dać swojej matce wystarczająco dużo pieniędzy, by zdobyć sobie nowe mieszkanie, prawda? A przynajmniej kupić matce pralkę i suszarkę?
Napięte relacje Meghan z jej rodziną zostały już nagłośnione w mediach, a jej przyrodnia siostra Samantha Grant podobno planuje napisać książkę o swoim związku z Meghan. Jednak związek Meghan z Dorią Radlan, jej matką, nigdy tak naprawdę nie był tak dokładnie badany, a z tego, co o tym wiemy, wydawał się dość przyjazny. W końcu Meghan podobno kilka tygodni temu zabrała Dorię do Anglii, gdzie prawdopodobnie mogła wyprać jej ubrania w pałacu – lub, co bardziej prawdopodobne, personel pałacowy wyprał jej dla niej ubrania.

Możliwe, że Meghan zaoferowała pomoc matce, ale jej matka odmówiła i wolała zostać we własnej dzielnicy i ciągnąć wózki z ubraniami do pralni samoobsługowej, żeby wyprać własne ubrania. Możliwe też, że Meghan – mimo pozorów, że jest blisko matki – nigdy nie zaoferowała swojej pomocy.
Gdybyśmy mieli uwierzyć w wersję postaci Meghan w wersji Samanthy Grant, prawdopodobnie wybralibyśmy to drugie wyjaśnienie. Ale gdybyśmy przyjęli wyraźnie oszołomiony pogląd księcia Harry'ego na jego dziewczynę, moglibyśmy uwierzyć, że jej matka odmówiła pomocy. Tak czy inaczej, dziwnie jest widzieć, że matka przyszłej księżniczki Anglii pierze własne ubrania w brudnej pralni samoobsługowej w Inglewood, a nie we własnym domu.
Co myślicie o matce Meghan Markle, Dorii Radlan, piorącej wózki z własnymi ubraniami w brudnej pralni samoobsługowej w niebezpiecznej okolicy? Czy uważasz, że to dziwne, że Doria musi to zrobić, czy też uważasz, że to nic wielkiego, zwłaszcza, że jest to zestawione z doniesieniami o fantazyjnych wakacjach Meghan z księciem Harrym? Daj nam znać swoje przemyślenia w komentarzach poniżej.
Zdjęcie autorstwa Nicholasa Hunta/Getty Images dla Glamour











