Andrew Jefford Frank Ward
W Boże Narodzenie zasiadłem do kolacji z przyjacielem, znanym kolekcjonerem i degustatorem win Deal, Frankiem Wardem. Dzieliliśmy się (z innymi) butelką, za którą prawie 30 lat temu zapłacił nieco ponad 11 funtów. Jest - lub była - warta dziś około 6700 funtów.
Andrew Jefford i Frank Ward Zdjęcia: Liz Mott lbipp
W drodze do domu zacząłem się zastanawiać, jak teorie ekonomiczne mogą to wyjaśnić i co mówią nam o naturze dobrego wina jako „dobrego”. (Jeśli chcesz tylko dowiedzieć się, czym było wino, przejdź od razu do końca tego bloga.)
Na pozór butelka może wydawać się tym, co ekonomiści nazywają „dobrem Giffena” - produktem, którego ludzie konsumują więcej, a nie mniej, w miarę wzrostu ceny. Frank otrzymał (nieżyjący już Anthony Goldthorp z O.W. Loeb) tyle skrzynek tego wina, ile by sobie życzył w 1984 roku. Obecnie wątpię, czy ktokolwiek kiedykolwiek miał okazję kupić więcej niż jedną lub dwie butelki, gdy po raz pierwszy je zaoferowano.
Fakt, że sytuacja ta jest jednak ściśle związana ze statusem społecznym, a nie z konsumpcją, dyskwalifikuje ją jako dobro Giffena (gdzie wzrost cen jest paradoksalną konsekwencją podaży i popytu, w szczególności skrajnego ubóstwa wymuszającego jednocześnie cenę podstawowych artykułów spożywczych). czas jako ograniczenie dostępu do towarów najwyższej jakości). Wydawałoby się raczej, że jest to to, co ekonomiści uważają za „dobro Veblen”.
Dobra Veblena odwracają zwykłe prawa popytu i podaży, w tym sensie, że wzrost cen sprawia, że takie przedmioty są bardziej pożądane, a spadek cen sprawia, że są mniej pożądane. Niewielu chciało butelkę Franka, kiedy kosztowała około 11 funtów, chociaż wielu mogło sobie na nią pozwolić, wielu chce ją teraz, gdy kosztuje 6700 funtów, chociaż niewielu może sobie na to pozwolić. (Dla przypomnienia, 11 funtów w 1984 r. To 30 funtów teraz.)
Butelka jest również tym, co ekonomista Fred Hirsch nazwał „dobrem pozycyjnym”, ponieważ jej wartość jest w dużej mierze funkcją zaciekłości, z jaką jest pożądana przez innych. Ponieważ podaż tego wina jest stała (a teraz jest bardzo mała: pierwotnie zostało zrobione z zaledwie jednej trzeciej hektara winorośli, a większość zostanie wypita), jest gorąco pożądane przez kolekcjonerów, z których tylko najbogatsi można sobie na to pozwolić. Cena dóbr pozycyjnych ma tendencję do szybszego wzrostu niż dochody. (Niestety.)
Pomyślałem sobie, że moment, w którym wino przekształca się w dobro pozycyjne, musi być słodko-gorzki dla jego twórcy. Słodkie w tym sensie oznacza, że stanie się osobiście gorzki bogaty, ponieważ wino jest bardziej prawdopodobne, że będzie pijane, w rozpraszających lub bzdurnych okolicznościach, przez filistyńskich plutokratów, dumnych ze statusu oligarchów lub playboyowych synów dyktatorów niż przez tych, którzy Podobnie jak Frank, śledzenie z notatnikiem w ręku losów zbiegłego wina, a potem dzielenie się nimi z przyjaciółmi, których oczy błyszczałyby potem cudem wina, zajmowało godzinę.
Z pewnością należy wątpić, czy zwyczajowy zestaw szlachetnych win, określony standardowymi wskaźnikami (takimi jak Liv-ex), jest rzeczywiście towarami Veblen, chociaż po ich fatalnych wynikach od czerwca 2011 r., W którym to okresie ceny innych takie dobra (jak dzieła sztuki) ruszyły naprzód, gdy świeciły giełdy i gdy utrzymywała się globalna podaż zamożnych osób fizycznych. Wydaje się, że wzrost cen w latach dziewięćdziesiątych w rzeczywistości sprawił, że obiekty te stały się mniej pożądane, a nie bardziej pożądane: bardzo nie-Veblen.
Próby stworzenia „efektu Veblena” dla tak zwanych win ikonowych nie przynoszą rezultatów, albo rynek musi przetestować charakter wina, a drogie premiery nowych win często spotykają się z przytłumioną lub wątpliwą reakcją. Być może prawda jest taka, że większość wybornych win jest rodzajem tymczasowego dobra Veblen. Moda może podnieść go do statusu bliskiego Veblen, ale moda może go ponownie zrzucić, gdy wysoka cena stanie się cuchnąca. (Oczywiście chińska polityka odgrywa również rolę na rynku tankowania szlachetnego wina: zobacz moją kolumnę w lutowych wydaniach magazynu Decanter, już dostępny .)
Większość dobrego wina jest prawdopodobnie najlepiej postrzegana jako po prostu „doskonałe dobro”. Innymi słowy, jest to „normalne dobro” - i oczywiście nie „podrzędne dobro” - które ludzie konsumują więcej, gdy rosną ich dochody. Prawa terroir również oznaczają niedobór i wysokie ceny, dwie ekonomiczne cechy wyróżniające dobra. Liczba wyśmienitych win, których wysokie ceny faktycznie stymulują wzrost popytu, jest jednak bardzo niewielka: tak dla DRK i Pétrus, ale prawdopodobnie nie dla First Growths.
Tak, także do wina, które piliśmy z Frankiem - było nim Le Pin 1982 (obok Le Pin 1998 i innych pysznych towarów najwyższej jakości). Żeby przekonać się, jak to smakowało, zajrzyjcie do mojego felietonu w kwietniowym wydaniu magazynu Decanter, w sprzedaży od początku marca. Ale mogę ci powiedzieć, że cena nieco ponad 11 funtów nie zawiodła.
Napisane przez Andrew Jefforda











