- Magazyn: wydanie z czerwca 1998 r
- Dzięki szeroko zakrojonym inwestycjom w te ważne, nowoczesne wyposażenie ze stali nierdzewnej i kontroli temperatury, produkcja wina jest znacznie mniej przypadkowym zajęciem niż jeszcze dziesięć lat temu.
- Po prawie stuleciu korporacyjnej budowy ciała małe w Portugalii znów stały się piękne.
- Niektórzy z najbardziej znanych niezależnych hodowców utworzyli niedawno własną organizację FENAVI.
To było Hugh Johnson kto w pierwszym wydaniu Światowy atlas wina , określił Portugalię jako „miejsce dla romantyków wina”. W tamtych czasach zbyt łatwo było dać się uwieść wąskim, brukowanym uliczkom z ich skrzypiącymi wozami wołów i otwartymi drzwiami, z których emanował mocny aromat świeżo grillowanych sardynek i szorstkiego czerwonego wina. Dla każdego, kto po raz pierwszy odwiedził północ kraju, pola i winnice wiejskiej Portugalii wydawały się prawdziwie elizjańskie.
Wiele się zmieniło od tych pozornie niewinnych dni wczesnych lat siedemdziesiątych. Pół wieku narzuconej sobie izolacji zakończyło się gwałtownie wraz z rewolucją w 1974 r., A po krótkim okresie głęboko niszczącej niestabilności politycznej i gospodarczej Portugalia ponownie stała się łagodnie usposobionym członkiem Unii Europejskiej. Bruksela zaczęła zmieniać portugalski krajobraz, zarówno dosłownie, jak iw przenośni. Przez góry poprowadzono imponujące nowe drogi, a wśród winorośli, sosen i drzew eukaliptusowych północnej Portugalii zaczęły powstawać małe przedsiębiorstwa, pozornie niekontrolowane. Małe tascas (tawerny) sprzedające wino w pięciolitrowych garafo zostały porzucone na rzecz wielkich supermarketów podmiejskich o nazwach takich jak Pão de Açucar (bochenek cukru) i Jumbo (bez tłumaczenia!). Tam, gdzie 25 lat temu tęgie kobiety wałęsały się po alejkach z dzbanami wina na głowach, dzisiejsze pokolenie napełnia swoje wózki butelkami i jedzie do domu gorącym włazem z zawrotną prędkością po zupełnie nowej drodze ekspresowej.
Ale pomimo całego postępu, romans Portugalii jako kraju produkującego wino w żadnym wypadku nie jest stracony, a wiele udało się osiągnąć. Dzięki szeroko zakrojonym inwestycjom w te ważne, nowoczesne wyposażenie ze stali nierdzewnej i kontroli temperatury, produkcja wina jest znacznie mniej przypadkowym zajęciem niż jeszcze dziesięć lat temu. Od jednego rocznika do drugiego wina zostały dosłownie przekształcone z twardego, niezdatnego do picia bimbera nadającego się tylko do lokalnej tasca lub Angoli w coś, co jest ciepło i szeroko akceptowane na rynkach eksportowych. Jednak Portugalczycy musieli wtedy być kuszący, ale nie odwrócili się od swojego dziedzictwa winiarskiego. Tak jak resztę świata nawiedziła fala kolektywnych Cabernet i Chardonnay-mania, Portugalczycy (być może tak samo przez przypadek) zaczęli siadać i zwracać uwagę na własne rodzime winogrona. Chociaż w winnicach jest jeszcze wiele do zrobienia, połączenie charakterystycznych, autochtonicznych odmian winorośli wraz ze znacznie ulepszoną winifikacją sprawia, że Portugalia jest prawdziwą siłą napędową na przyszłość.
Zmienia się również struktura przemysłu winiarskiego w Portugalii. Przez większość tego stulecia centralnie narzucona etyka „wielkich i pięknych” pozbawiła Portugalię znacznej części jej różnorodności winiarskiej. Ogromne spółdzielcze winiarnie zbudowane w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych mogły wówczas być najnowocześniejsze, ale w latach osiemdziesiątych powstrzymywały kraj. Przykładem jest region Dão. Kupujący i konsumenci, uznawani za źródło niektórych z najlepszych win czerwonych Portugalii, szybko zorientowali się, że wina te rzadko (jeśli w ogóle) spełniały oczekiwania. Spółdzielnie, które do wczesnych lat 90-tych trzymały się za gardło w produkcji wina w regionie, były odpowiedzialne za długotrwały spadek jakości win Dão. Dzięki dość silnemu obaleniu monopolu ze strony UE, władza została teraz zwrócona plantatorom.
Tak więc, po prawie stu latach budowania korporacyjnej sylwetki, małe w Portugalii znów stały się piękne. Dzięki hojnym pożyczkom i dotacjom z Brukseli drobni rolnicy, którzy kiedyś mieli niewiele innego wyjścia, jak tylko sprzedać swoje winogrona miejscowej spółdzielni, teraz wychodzą na własną rękę. Niektórzy z najwybitniejszych niezależnych producentów utworzyli niedawno własną organizację FENAVI (Krajowa Federacja Niezależnych Plantatorów). Jest to ogólnokrajowe stowarzyszenie pojedynczych gospodarstw produkujących i rozlewających wina w całości z owoców uprawianych we własnych winnicach. Kierując się własnymi surowymi zasadami, FENAVI pomaga wzmocnić stopniowe przechodzenie w całej Portugalii do sytuacji, w której rosnąca liczba producentów ma pełną kontrolę nad swoimi własnymi winogronami. Ma to kluczowe znaczenie w kraju, w którym wielu drobnych hodowców zostało wychowanych z podejściem „lubię to lub w kawałkach” do sprzedaży swoich owoców, które jest promowane przez większość dużych spółdzielni, które rzadko nagradzają jakość.
FENAVI jest zarządzany przez António Vinagre, który produkuje lekkie, pachnące Vinhos Verdes ze swojej rodzinnej posiadłości Quinta do Tamariz w pobliżu Barcelos, w samym sercu regionu Vinho Verde. Vinagre był jednym z pierwszych, którzy całkowicie zrezygnowali z systemu szkolenia pergoli, a jego winnica została obecnie przekazana głównie Loureiro, który, z wyjątkiem Alvarinho, jest najbardziej charakterystycznym szczepem Vinho Verde.
Vinagre jest umiejętnie wspierany przez Luisa Pato, który od lat bije w bęben winami z gospodarstw domowych, a teraz jest sekretarzem FENAVI. Pato (nazwa oznacza „kaczkę”) uprawia 62 hektary (ha) winnicy wokół swojego domu w Ois do Bairro w regionie Bairrada. Na 23 różnych działkach winnic Pato rozwinął swoją filozofię wokół francuskiej koncepcji terroir, słowa, które jak dotąd nie ma bezpośredniego tłumaczenia na język portugalski. Zawsze porównuje wina z różnych „piaszczysto-gliniastych” i „kredowo-gliniastych” gleb, z których wszystkie mogą być dość mylące z jego rozszerzającą się gamą win, z których niektóre są butelkowane w niewielkich ilościach. Pato rezerwuje piaszczyste gleby dla swoich białych win i jaśniejsze czerwienie, z cięższymi gliniastymi glebami dla bardziej wyrazistej czerwieni z winogron Baga. Tak więc Quinta do Ribeirinho jest lekkim, wczesnym dojrzewającym czerwonym winem z niewielką ilością Touriga Nacional, aby ulepszyć Baga, podczas gdy Vinhos Velhas to pełne, bezkompromisowo solidne wino mieszane ze starych, nisko wydajnych winnic. W wyjątkowych latach, takich jak 1995, wina z trzech działek są butelkowane oddzielnie. Z plonami wynoszącymi zaledwie 8 hl / ha, wina takie jak niezwykłe Pé Franco są urzekające ze względu na samą koncentrację lukrecji i owoców podobnych do czarnej porzeczki.
Skarbnikiem FENAVI jest Manuel Pinto Hespanhol, który uprawia Quinta de Calços do Tanha, tradycyjną, tarasową winnicę Douro, położoną w górę rzeki od Régua. Hespanhol nadal dostarcza Port do głównych spedytorów, ale po całkowitej renowacji swoich piwnic (znanych z ich pięknie wyłożonych kafelkami lagares) w 1989 roku zaczął produkować własne czerwone i białe wina Douro. Wytwarzane głównie z Tinta Roriz, Touriga Francesa i Tinta Barroca (trzy z pięciu najlepszych winogron porto), jego czerwone są jędrne, skupione i owocowe. Kilka kilometrów dalej inny członek FENAVI, Domingos Alves e Sousa, zarządza pięcioma nieruchomościami w Douro, które zaopatrywały przewoźników portowych Ferreira. Podobnie jak Hespanhol, zaczął przyglądać się produkcji wina stołowego Douro pod koniec lat 80. i ostatecznie wyodrębnił 17-hektarowy Quinta da Gaivosa w pobliżu miasta Santa Marta Penaguião do produkcji swojego najlepszego, najpoważniejszego wina, które dojrzewa w nowym Dąb Allier i Portugalski. Od tego czasu do Gaivosy dołączyła Quinta da Estaçao, leżakowana w drugim roku drewna i cudownie soczyście korzenna Quinta do Vale de Raposa. Odmiana Touriga Nacional z udanego rocznika 1997 dołączy wkrótce do trio Alves e Sousa.
W zasięgu wzroku z rzeki Douro, ale daleko poza granicami wyznaczonego regionu Douro, Quinta de Covela postanowiła zerwać z tradycją i podążać własną drogą. Właściciel Nuno Araujo posadził 30 ha winnic z Touriga Nacional i Perna de Perdiz („noga kuropatwy”) wśród czerwonych winorośli oraz lokalne Vinho Verde Avesso dla białych. Do tej już dość eklektycznej portugalskiej mieszanki dodał Cabernet Sauvigon, Merlot, Chardonnay, Gewürztraminer, Viognier i Sauvignon Blanc. O dziwo, ta niezwykła kombinacja działa i Covela produkuje cztery fascynujące wina owocowe (dwa białe, czerwone i różowe). W każdym przypadku odmiany międzynarodowe przewyższają lokalne winogrona Vinho Verde i Douro.
Quinta de Sães stała się symbolem odmłodzenia regionu Dão, przez tak długi czas zdominowanego przez ponure spółdzielnie. Po gruntownej przebudowie winnicy w 1989 r. Były inżynier budownictwa Alvaro Figueiredo e Castro zabrał rodzinną posiadłość spółdzielni w Vila Nova da Tazem, która tradycyjnie dostarczała wino dla Dão Grao Vasco największym portugalskim producentom wina, Sogrape. Winnice w Sães mają ponad 30 lat i są obsadzone wysokiej jakości czerwonymi odmianami, takimi jak Touriga Nacional, Jean, Alfrocheiro i Tinta Roriz, z białymi pochodzącymi z obiecujących Encruzado i Borrado das Moscas (co w języku angielskim tłumaczy się jako „muchy odchody”). Oba wina mają w sobie atmosferę powściągliwości i wyrafinowania, cech, których w Dão bardzo brakowało od wielu lat. Białe Sães są świeże, trawiaste i lekko ziołowe, czerwienie są zwarte i skoncentrowane z odrobiną nowego dębu. Dzięki winom tak znakomicie wykonanym, jak te Quinta de Sães, z pewnością skazane jest na stanie się jednym z wiodących pojedynczych posiadłości Portugalii.











