Francja nie może sprzedawać swoich win za granicą, jeśli są uważane za „truciznę” w domu Alain Suguenot, powiedział we wtorek przewodniczący grupy zajmującej się badaniami winiarskimi rządu francuskiego.
Komentarz pojawił się, gdy Suguenot, również burmistrz Beaune, przygotowuje się do przekazania pod koniec czerwca francuskiemu premierowi Jean-Pierre'owi Raffarinowi oficjalnego dokumentu informacyjnego na temat kontrowersyjnej ustawy Evin.
Dokument ma na celu przekonanie rządu do zmiany ustawy Evin z 1991 roku, która zezwala markom na reklamowanie się indywidualnie, ale zabrania zbiorowej reklamy tego rodzaju, jaką praktykują różne międzybranżowe organizacje winiarskie we Francji. Stanowi również, że reklamy muszą mieć charakter ściśle informacyjny i nie mogą przedstawiać spożycia alkoholu w efektownym świetle. Zgodnie z prawem, międzybranżowe organy winiarskie obu bordeaux i Burgundia zostały już zmuszone do wycofania kampanii reklamowych na początku tego roku.
Sam artykuł opiera się na trzech głównych punktach, a mianowicie, że wino nie jest szkodliwe dla zdrowia, że ustawa Evin nie zmniejszyła nadużywania alkoholu oraz że, w szczególności w odniesieniu do obecnego kryzysu francuskiego wina, stanowisko rządu w sprawie wina w domu wpłynie na jego eksportowany obraz.
„Trudno jest zrozumieć, w jaki sposób władze mogą wesprzeć eksport wina, jeśli we Francji mówimy, że to trucizna” - powiedział Suguenot francuskiej agencji prasowej AFP.
Nazywając wino „cywilizowanym” i „produktem zdrowia publicznego”, Suguenot powiedział, że za ochroną francuskiego wina i jego światowego wizerunku istnieje również konflikt kulturowy i socjologiczny.
„To trochę tak, jak McDonalds kontra terroirowie” - powiedział
Suguenot dał jednak jasno do zrozumienia, że nie próbował demonizować grup antyalkoholowych.
„Upewniliśmy się, że byliśmy obiektywni, a raport będzie odzwierciedlał wszystkie punkty widzenia… wszyscy powiedzieli, co myślą” - powiedział.
Napisane przez Olivera Stylesa











