Sauternes i Strauss? Blaufränkisch i Brahms? Margaret Rand przygląda się, które wina trafiają do akordów z dziełami wielkich dzieł muzyki klasycznej
Płyta CD wylądowała na moim biurku. Rendezvous Wine and Music ma na celu zapewnienie doskonałego wina pasującego do innej muzyki. Ponieważ jest to produkcja austriacka, wszystkie wina są austriackie, a większość muzyki pochodzi z Austrii lub Niemiec. Oprócz niektórych Prokofiewa, Dvoráka i Czajkowskiego jesteśmy w Mitteleuropie - co rodzi kwestię terroir. Czy tylko niemieckie wina mogą pasować do germańskiej muzyki? Czy importowane winogrona odpowiadają importowanym kompozytorom - jak na przykład Handel, być może honorowy Anglik? A czy Mosel Riesling idzie z Wagnerem?
Nie, Riesling nie pasuje do Wagnera. To byłoby jak sok z cytryny na świątecznym puddingu. Faktura jest zła: cała ta bujna orkiestracja wymaga czegoś znacznie bogatszego. Być może Vintage Port dla „Siegfried’s Rhine Journey” z Götterdämmerung lub 5 Puttonyos Tokaji Aszú dla „Holendra Theme” z Der Fliegender Holländer. Z drugiej strony rozdzierający serce „Lieberstod” Isolde z Tristan und Isolde przeciwstawia się wszelkim próbom dopasowania go do muzyki. Wino nie powoduje śmierci i straty, nie ma na nie rynku. Muzyka jest w pikach.
To jest w końcu problem. Muzyka jest intelektualna i emocjonalna, zajmuje się życiem w całej jego złożoności. Wino może być intelektualne i mieć temperament - są wina wesołe, poważne, z poczuciem humoru, apodyktyczne i traktujące siebie zbyt poważnie - ale wachlarz emocji jest niewielki. Chcemy, by wino odświeżyło nas, nie szukamy w nim katharsis.
Tak radosna muzyka najlepiej pasuje do wina. Nie mogę wymyślić żadnego dopasowania do melancholijnego Winterreise Schuberta, chyba że jest to Eiswein, a najlepszym dopasowaniem do niepokojącego Petera Grimesa Brittena byłby mocny dżin z tonikiem, łagodny w toniku. Dla Pelleas et Melisande Debussy'ego, apatycznego, bladego absyntu. Ale Fidelio Beethovena - całe to bohaterstwo i nadzieja - świetnie pasuje do dobrego czerwonego burgunda, podczas gdy młody czerwony burgund, sam w sobie pełen nadziei i nigdy już taki sam, pasowałby do „Listu Tatiany” Eugeniusza Oniegina Czajkowskiego. Trzeci Koncert fortepianowy Beethovena pasowałby do topowego Chianti - władczego, wielkiego, całkowicie pewnego siebie. A Montrachet musiałby współpracować z Britten’s Illuminations.
Słodkie dźwięki
Tekstura ma kluczowe znaczenie. Muzyka kameralna, ze swoją przejrzystością i szczegółowością, wymaga tych cech w winie. Może kwartet Schuberta Death and the Maiden z Château Margaux? Kwintet Trout z Mosel Kabinett? A złożoność późnego kwartetu Beethovena ze starym Domem Pérignon lub Cristal Champagne? Muzyka dawna wydaje się mieć pewną mineralność, która to ułatwia: Acis i Galatea Handla dobrze pasowałyby do czerwonego Chinon („Och, rumiany bardziej niż wiśnia, Och słodszy niż jagoda”). Rossini jest łatwy - wszystkie te notatki jakoś pomagają. Może urugwajski Tannat, czy może lżejszy argentyński Malbec? Ale bujność Richarda Straussa potrzebuje Sauternes, a nawet Séléction de Grains Nobles dla czterech ostatnich pieśni. Natomiast czystość i jakość liniowa suchej Alzacji wymaga Wariacji Goldberga JS Bacha. Koncerty na róg Mozarta mogą również współpracować z grand cru Alsace.
Co prowadzi nas na drugi koniec spektrum - wina z obfitym dębem, ekstrakcją i alkoholem. Łatwe: koncepcja opera. Wszystkie te produkcje, w których producent zapomniał o znaczeniu słowa „subtelny” i trafia w sedno. (Kolekcjonerzy win trofeowych są jak ci sopranistki, których nie interesuje większy operowy obraz). Głośny, tandetny Toro by się nadawał. A duża nowoczesna czerwień, cała tekstura i waga - być może kultowy California Cabernet lub Priorat - byłby partnerem Maski Orfeusza Birtwistle'a - brak strun idealnie pasuje. Dla jego wielkiego, ale subtelnego Minotaura, być może z północnego Rodanu.
Jeśli waga w muzyce równa się dębowi i taninie, wysokie nuty oznaczają kwasowość. Potwornie wysoka Tempest Thomasa Adèsa mogła się równać tylko austriackiemu Schilcherowi. Austriacka płyta CD zawiera Muskateller z Symfonią C-dur Bizeta i finałem Czwartej Symfonii Mendelssohna, które obie działają. Świetna byłaby też baśniowa muzyka z „Snu nocy letniej” Mendelssohna. Świeży i pieprzny Grüner Veltliner Classic doskonale pasuje do czwartej części La Chasse Haydna: jasnej, żywej i młodej, ale z pewną wagą. Cięższy Reserve Grüner Veltliner został postawiony przez Austriaków z „Niedokończoną” Symfonią Schuberta, a jego harmonia i proporcje doskonale do siebie pasują. Ale mają austriackiego Rieslinga z Trzecim Koncertem Brandenburskim Bacha. Powiedziałbym to z Taverner.
Tam, gdzie naprawdę rozstaję się z Austriakami, jest Sauvignon Blanc. Jest zbyt pikantna i żwawa jak na drugą część Pathètique Czajkowskiego, do której potrzebny jest dojrzały biały Pessac-Léognan lub Hunter Semillon: coś z odrobiną powagi. Ale ich zestawianie Blaufränkisch z węgierskimi tańcami Brahmsa jest zabawne, wnosząc echa Austro-Węgier do wina, które do niedawna było pijane tylko lokalnie.
Hiszpanie też to robią. Sourcing the Earth, która promuje hiszpańskie wino i jedzenie w Azji, we współpracy z japońską wytwórnią płytową stworzyła Music for Wine, składającą się z 11 utworów płytę CD stworzoną przez artystów jazzowych i ambient. Każda piosenka została połączona z innym hiszpańskim winem, od Cava po Ribera del Duero. Ostatecznie to wszystko sprawia, że zajęcie jest dość bezsensowne, ale jest to fajna gra towarzyska.
prawo. i porządek svu nieporozumienie
Autentyczne mecze operowe
szampan : „Szampańska Aria” Don Giovanniego z Don Giovanniego Mozarta (zobacz wykonanie Wenarto w YouTube) „Semper Libera” Violetty z Traviaty Verdiego, „Aria szampana” z „Fledermaus” Johanna Straussa. Trzeba przyznać, że Don Giovanni tak naprawdę nie wspomina, co pije. Violetta świętuje swoją wolność szampanem - jak się okazuje trochę pochopnie - i nikt nie wie, czy pili prawdziwego szampana w XIX-wiecznym Wiedniu Straussa.
Marzemino : Znowu Don Giovanni. Wypija go do obiadu z bażanta, tuż przed tym, jak Commendatore wrzuci go do piekła.
Claret: L'Elisir d'Amore Donizettiego. Jedyny raz, kiedy tanie czerwone Bordeaux było kiedykolwiek pomyślane jako eliksir miłosny.
Rumianek : Carmen Bizeta (na zdjęciu). To standardowy napój hiszpańskich Cyganów. Chyba że miała na myśli herbatę rumiankową, oczywiście.
Sherry : Falstaff Verdiego. Został wrzucony do Tamizy, jest mokry i upokorzony - i pije. Życie wraca.
Napisane przez Margaret Rand











