Główny Inny Kolumna Michaela Broadbenta z grudnia 2010 roku...

Kolumna Michaela Broadbenta z grudnia 2010 roku...

MICHAEL BROADBENT

MICHAEL BROADBENT

Po pierwsze, wesołe małe dziwactwo, które okazało się znacznie lepsze niż oczekiwano: pół butelki California Syrah.

Przyciągnęła mnie bardzo oryginalna ozdobna etykieta z przodu: sztuczny średniowieczny drzeworyt przedstawiający mężczyznę w miękkim czerwonym kapeluszu z dużym piórem, z lewym ramieniem ściskającym róg obfitości kwiatów, z prawym rozłożonym obszernym płaszczem, by wyeksponować kieszenie wydzielające torby. ze złota.

Na panelach powyżej i poniżej „California Syrah” i „Bonny-Doon-Vineyard”. Brak wskazania rocznika, dopóki nie zauważyłem trzech małych rzymskich cyfr: MMI. Aby pomóc osobom bez klasycznego wykształcenia, „2001” pojawił się na tylnej etykiecie. Nazwisko winiarza nie pojawiło się nigdzie, ale mógł to być tylko Randall Grahm, nowatorski, nieco dziwaczny bohater z Santa Cruz specjalizujący się w odmianach Rodanu.

Miałem duże nadzieje na coś naprawdę interesującego. Wino było głębokie i bogate, ze śliwkową obwódką, „na przełomie” - ani młodzieńczo fioletowe, ani oczywiście dojrzałe - ale z pewnością gotowe do picia w wieku dziewięciu lat? W nosie trochę nieokreślony, lekko mięsisty, ale na podniebieniu dobre owoce miękkie, mięsiste, z nutą goździków, zaskakująco umiarkowane 13,5% alkoholu i dobra długość. Daphne i mi się podobało.

Moim następnym celem było wyodrębnienie moich książek o winie kalifornijskim, aby dowiedzieć się więcej o pionierskiej pracy Grahma. Na początku powinienem był wyłowić dowolne wydanie Pocket Wine Book Hugh Johnsona. Wśród innych informacji znalazłem Grahma opisanego jako „wściekły frankofil” prowadzący „szarżę na odmiany Rodanu”. Zamiast tego zanurzyłem się w obszernym klasyku Leona D Adamsa „The Wines of America”. Adams, którego poznałem po raz pierwszy w momencie publikacji w 1973 roku, urodził się w 1905 roku i po okresie zakazu stał się najwyższym kronikarzem win amerykańskich. Mieszkając w Kalifornii, jego pierwszą dużą „codzienną pracą” był założyciel i przez 20 lat dyrektor The Wine Institute. Znalazłem w nim źródło wiedzy i mądrości. Był już dobrze pod koniec lat 80., kiedy dołączył do panteonu luminarzy winnych.

Przeglądając tom Adamsa, z rozbawieniem przeczytałem jego raport o „Winie jabłkowym Boone’s Farm, oznaczonym 11%”, które do 1970 r. Stało się „najlepiej sprzedającym się pojedynczym winem w Stanach Zjednoczonych”. Rok później pojawił się „Strawberry Hill, gazowane wino jabłkowe o smaku truskawkowym”, następnie „Wild Mountain, degustacja głównie winogron Concord” oraz „Ripple, wino o smaku Ring-a-Ding”. Zgadnij, kto stał za tym wszystkim? E&J Gallo.

Jednak Kalifornia już produkowała doskonałe wina, szczególnie w Napa Valley. Chociaż Napa jest zdominowana przez Cabernet, André Tchelistcheff, najbardziej znany winiarz w Beaulieu Vineyards, zrobił jeden z najwspanialszych Pinot Noir, jakie kiedykolwiek jadłem - jego słynny 1946.

W latach 60. i 70. byli inni pionierzy, jak Joe Heitz, genialny, ale czasami irytujący winiarz. Odwiedzając go na początku lat 80. nietaktownie wyraziłem niedowierzanie, że w swojej winiarni przy autostradzie St. Helena sprzedaje swoje wino Martha’s Vineyard Cabernet Sauvignon z 1970 roku w tej samej cenie, co Château Latour z 1970 roku.

Ale błądzę. Zanurzam się w mojej aktualnej książce degustacyjnej: rzadkie sześciogwiazdkowe wino Château Climens z wybitnego rocznika 1971, to tylko jeden z wielkich smakołyków nalewanych podczas intymnej kolacji wydanej przez Decanter z okazji mojego 400. miesięcznego artykułu. Średnio-głęboki bursztynowy złoty z nutą pomarańczy bogaty, pachnący, z nieprzeniknioną głębią wieku wciąż słodki, leniwie intensywny ze wspaniałym smakiem, wielką długością i utrzymującym się posmakiem.

Innym razem, podczas degustacji win włoskich prezentowanych przez grono wybitnych rodzinnych producentów (niestety, zbyt wielu by je wymienić), moim ulubionym czerwonym był Rubesco rodziny Lungarotti, Vigna Monticchio Riserva, Torgiano 2005: 70% Sangiovese, 30% Canaiolo : miękki, delikatny kolor, piękny nos zapowiadający bogate, ale dyskretne owoce i cudowną konsystencję. Najbardziej charakterystyczny. Łaskawa rodzina produkująca łaskawe wino.

Wśród białych, Ca’del Bosco, Franciacorta Brut 2007 - 100% Chardonnay. Bardzo blady zapach, wyśmienity smak, bardzo dobra kwasowość, pikantny finisz, tym bardziej interesujący w towarzystwie hojnego, potężnego człowieka stojącego za Ca’del Bosco, Maurizio Zanella. Po raz pierwszy spotkałem go wiele lat temu, jak siedział na swoim Rolls Royce'u na Place de la Concorde w Paryżu. Na degustacji Masters of Wine w Vintners 'Hall dopiero co go rozpoznałem, bo zniknęły jego lśniące loki (uwaga, moje włosy zmieniły się z ciemnych na białe), ale wciąż jego żywiołowe ja. Wspaniałe postacie tworzą świetne wino.

Napisane przez Michaela Broadbenta

Ciekawe Artykuły