Ponieważ zamożni inwestorzy celują w najlepsze winnice, a nowe przepisy dotyczące dziedziczenia obgadują, RUPERT JOY pyta, czy małe domeny Burgundii mogą przetrwać w rękach rodzinnych
Philippe Engel był jedną z wielkich postaci Vosne-Romanée, bon vivant, który produkował wspaniałe wina w swojej posiadłości o powierzchni 6 ha (hektarów). W maju 2005 roku, w wieku 49 lat, jeszcze kawaler, zmarł nagle Engel.
Bez rodziny do przejęcia Domaine Engel została kupiona za 13 milionów euro (10,3 miliona funtów) przez miliardera François Pinault - właściciela Château Latour, Christie’s i Gucci - i przemianowana na Domaine d’Eugenie.
gwiazda diabła, którego znasz
Zakup domeny przez osobę z zewnątrz miał efekt sejsmiczny w małym świecie Burgundii. W przeciwieństwie do dużych posiadłości w Bordeaux, region jest zdominowany przez małe, rodzinne, rzemieślnicze domeny.
Chociaż domy négociant, takie jak Jadot czy Bouchard Père & Fils, mają spore udziały, większość domen burgundzkich jest zbudowana na ludzką skalę i sprawia wrażenie świata oddalonego od komercyjnej atmosfery zamków Bordeaux.
Na Wybrzeżu Côte d'Or, najlepsze grands i premiers crus są ściśle ograniczone. Popyt inwestorów na te małe paczki doprowadził do gwałtownego wzrostu cen. „W 1990 roku Lalou Bize-Leroy kupił pół hektara Romanée St-Vivant grand cru za 1 milion franków” - wspomina producent z Vosne. „Wszyscy myśleli, że jest szalona. Dzisiaj byłby wart 20 razy tyle. ”Jeden hektar wiosek Vosne lub Chambolle jest obecnie sprzedawany za około 1 milion euro (800 000 funtów).
Hektar premier cru to co najmniej dwa razy więcej, podczas gdy hektar grand cru, gdy pojawia się na rynku, kosztuje małą fortunę. Mówi się, że pojedynczy ouvrée (1/24 hektara) Montrachet grand cru, niedawno sprzedany za 1 milion euro.
Rosnące koszty
Wielu producentów obawia się, że tak zawyżone ceny stanowią zagrożenie dla przyszłości domen rodzinnych. „Mój ojciec mawiał, że co trzy pokolenia przyjeżdżają ludzie z zewnątrz i kupują winnice.
W końcu zniechęcają się i sprzedają, pozostawiając miejscowych, by znów przejęli władzę ”- opowiada Etienne Grivot z Domaine Jean Grivot w Vosne. Jednak rosnący koszt gruntów uprawnych pod uprawę winorośli jest dodatkowym zmartwieniem, ponieważ sprawia, że przekazywanie domen następnym pokoleniom jest tak kosztowne.
Winnice są traktowane jako aktywa i dlatego podlegają podatkowi od spadków. Ustawa prezydenta Sarkozy'ego z 2007 r. Podnosząca próg podatku od spadków z 50 000 do 150 000 euro (40 000 do 120 000 funtów) pomogła przeciętnym podatnikom. Ale ponieważ aktywa o wartości ponad 1,7 miliona euro (1 350 000 funtów) są opodatkowane w 40%, niewiele dało to producentom wina o wysokich wartościach winnic.
Eric Rousseau z Domaine Armand Rousseau w Gevrey-Chambertin wspomina, że „po drugiej wojnie światowej dochód z jednego zbioru wystarczył, aby spłacić podatek spadkowy od jednego hektara Charmes-Chambertin grand cru. Dziś zajmie to 10 lat.
Jest to jeszcze bardziej paraliżujące w przypadku domen, które mają trudności ze sprzedażą swoich win, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na odkładanie pieniędzy na opłacenie przyszłych podatków spadkowych. '' Co gorsza, zgodnie ze złożonymi francuskimi napoleońskimi przepisami dotyczącymi dziedziczenia, część aktywów musi być pozostawione każdemu dziecku w równych częściach. Spadkobiercy muszą więc zgodzić się na wspólne prowadzenie domeny lub wykupienie pozostałych.
odważny i piękny strumyk
„Mamy szczęście” - mówi Grivot - „ponieważ mój ojciec był jedynakiem, a jego siostra nie miała dzieci. Ale gromadzę depozyty bankowe, aby domena pozostała nienaruszona. ”Rousseau zgadza się:„ Aby przetrwać, potrzebujesz skarbu, aby odkupić ziemię od rodziny ”.
Istnieje wiele rodzin winiarzy, które dobrze poradziły sobie z procesem sukcesji, szczególnie tam, gdzie domena jest wystarczająco duża, aby wszystkie dzieci otrzymały realną część.
dlaczego nastoletnia mama 3 została anulowana?
Dobrym przykładem jest rodzina Gros, której gospodarstwa były wielokrotnie dzielone od czasu przybycia rodziny do Vosne w 1830 roku. Wszyscy trzej potomkowie - Anne, Michel i Bernard - prowadzą dziś kwitnące domeny. Ale kiedy spadkobiercy nie mogą współpracować lub nie ma wystarczających funduszy, aby wykupić pozostałych, jedyną alternatywą jest znalezienie inwestora lub sprzedaż. Ostatnia z tych opcji to rosnąca pokusa, biorąc pod uwagę obecne ceny. (W tym roku sprzedano Puligny’s Domaine Monnot, ponieważ spadkobiercy nie chcieli go zatrzymać).
Tak czy inaczej, coraz bardziej prawdopodobne jest, że grunty trafią w ręce przedsiębiorców lub inwestorów, ponieważ niewiele dziedzin może sobie pozwolić na ekspansję. SAFER, instytucja publiczna, która ma prawo do pierwokupu ziemi rolnej, ma na celu pomóc małym winietom poprzez ustalenie górnych cen ziemi w każdej gminie.
Jednak niewielu uważa, że spowodowało to znaczącą różnicę w kontrolowaniu cen najlepszych przesyłek. Bezpieczny wzrost kapitału „Od czasu przybycia Pinault”, zauważa producent z Vosne, „tutejszymi winnicami zainteresowali się inwestorzy z całego świata. Nie możemy konkurować z ceną, jaką zapłacił za Domaine Engel. To wielkie niebezpieczeństwo dla Burgundii ”.
Ciągle krążą pogłoski, że inne znane domeny w regionie są również na sprzedaż - niektóre w drodze zapieczętowanej oferty. Innym nieodłącznym problemem dla winiarzy jest to, że zwroty z inwestycji w winnice są niewielkie, jeśli produkujesz wino (2% lub mniej rocznie), ale wzrost kapitału jest wysoki, jeśli zamierzasz je odsprzedać.
„Burgundia, choć droga, nie jest tak droga jak Bordeaux” - mówi Jean-Marc Roulot z Domaine Guy Roulot w Meursault. „Zatem wzrost cen ziemi nie jest zrównoważony dla producentów, chyba że szukają inwestorów zewnętrznych.” Jacques Carillon z Domaine Louis Carillon w Puligny-Montrachet szacuje, że cena ziemi wzrosła 20-krotnie w ciągu ostatnich 10 lat, podczas gdy winiarze potrzebują 50 do 60 lat, aby zobaczyć zwrot z inwestycji.
„Jeśli masz zamiar znaleźć pieniądze na rozwój, od 1 do 2 milionów euro (800 000 do 1,6 miliona funtów) na hektar, musisz mieć pewność, że Twoje dzieci będą chciały utrzymać domenę. Wielu winiarzy coraz częściej woli kupić drugi dom lub wyjechać na wakacje za granicę ”. W obliczu tych wyzwań domeny rodzinne przyjmują szereg strategii, aby przetrwać.
Jednym ze sposobów jest tworzenie spółek w celu zminimalizowania podatku od spadków, chociaż od udziałów nadal trzeba płacić podatek. Innym jest podarowanie ziemi swoim dzieciom lub wnukom za życia, chociaż wiąże się to również z podatkami. Trzecią możliwością jest poszukiwanie inwestorów.
Różnorodność w niebezpieczeństwie
Ale zagrożenie dla małych rodzinnych majątków pozostaje. „O ile nie nastąpi zmiana podatków od spadków, Burgundia pójdzie za Bordeaux” - mówi François de Nicolay z Domaine Chandon de Briailles w Savigny-lès-Beaune.
„Nie można tu uprawiać winnic na dużą skalę, jak w Bordeaux, ponieważ terroiry są o wiele mniejsze: trzeba dobrze znać każdą działkę i odpowiednio ją traktować.” „W tej chwili dobrze zarabiamy na życie”, przyznaje Grivot. „Jednak zapewnienie ciągłości naszych domen jest coraz trudniejsze. Pozostaje coraz mniej prawdziwych domen rodzinnych. Myślę, że będzie więcej przypadków takich jak Domaine Engel ”.
`` Jeśli sytuacja będzie się toczyć tak, jak jest '', mówi Rousseau, `` wszystkie wielkie terroir w Burgundii będą własnością dużych korporacji, a drobnych producentów będzie stać tylko na mniejszych terroirów ''. zarówno do większych, jak i mniejszych stanów.
Rizzoli & Isles udawaj, dopóki tego nie zrobisz
Niektórzy twierdzą, że doprowadziło to również do większej homogenizacji i utraty charakteru terroir w niektórych winach - nie wspominając o cenach, które stawiają najlepsze wina poza zasięgiem wszystkich oprócz superbogatych. Z pewnością byłoby szkoda, gdyby tak się stało z rodzinnymi domenami Burgundii, której różnorodność jest jedną z największych przyjemności życia. Świat się toczy.
Napisane przez Ruperta Joy











