W ciągu 75 lat pod tym samym właścicielem Château Haut-Brion zmieniło się z kierowanego przez bankiera z Teksasu w księcia Luksemburga. Obecny właściciel opowiada historię Margaret rand
Książę Robert z Luksemburga opowiada historię o zameldowaniu się w hotelu w Miami i powiedziano mu, że nie ma zapisu o jego rezerwacji. To nie było poniżej L dla Luksemburga. To nie było pod P jak Prince. To nie było nawet poniżej D jak de. Ostatecznie znaleziono go pod literą H - od Haut-Brion. To jedno z zagrożeń związanych z pracą, mówi książę Robert: zostajesz skojarzony z zamkiem.
Château to oczywiście Haut-Brion - i La Mission Haut-Brion i La Tour Haut-Brion, nie zapominając o białej Laville Haut-Brion. Spotykają się pod tytułem Domaine Clarence Dillon (DCD na potrzeby tego artykułu), Clarence Dillon jest bankierem z Teksasu, który kupił Haut-Brion w 1935 roku.
Dziś Prince Robert jest Président Directeur Général całego shebangu, a rok 2010 to 75. rocznica zakupu Clarence'a Dillona. Czy będą więc wielkie imprezy, pokazy sztucznych ogni, wzbijające się w górę balony? Wygląda na zaskoczonego. Cóż, czy robi coś, aby uczcić rocznicę?
Lucyfer sezon 2 odcinek 13
`` Remontujemy biura w Haut-Brion, budujemy nową bibliotekę sztuki w wieży i wykorzystamy uroczystość, aby dotrzeć do naszych klientów, miłośników wina, zrobimy coś, co dotknie różnych części świat. Ale to nie jest jeszcze do końca sfinalizowane. ”A zatem, po dźwięku tego nie ma.
Widzisz, Robert nie jest efektowny. Jest równie powściągliwy i prywatny jak wino, perfekcjonista, można by się domyślić, i ma zdecydowane opinie. (Christian Moueix mówi o nim: „wnosi do Bordeaux poczucie elegancji i godności, obie cechy win z Haut-Brion i La Mission”).
Uważa to za przywilej - jeden z przywilejów związanych z posiadaniem banku w rodzinie - że może, jak sam to określa, „upierać się przy zachowaniu naszego stylu winiarskiego… Nie jest to łatwy do zrozumienia styl. Nie jest nowoczesny ani owocowy i nie działa dobrze w ślepych degustacjach. Oni nie degustują win. ”
I rzeczywiście, Haut-Brion nie zawsze radzi sobie dobrze w degustacjach w ciemno - do tego stopnia, że Robert decyduje się nie poddawać go degustacjom Decanter (patrz str. 48). Z mojego doświadczenia wynika, że Haut-Brion nie radzi sobie źle: jego nieskończona subtelność, złożoność mineralna, finezja i rasa są widoczne. Po prostu inne wina mogą wydawać się bardziej energiczne, skoncentrowane, nowoczesne (choć oczywiście nie są to cele same w sobie).
Ale Robert jest co do tego zrelaksowany. „Haut-Brion nie jest przystosowane do degustacji” - mówi. „To nie jest problem, jeśli ludzie zrozumieją przyczynę. Jeśli myślą, że to dlatego, że jest to słabsze wino, to tak, to jest problem. Ale i tak nie jestem pewien, czy większa publiczność przywiązuje dużą wagę do ślepych degustacji ”. Rynek to już inna sprawa.
„Rynek zmienia klasyfikację [1855] każdego roku” i nie tylko utrzymuje Haut-Brion na miejscu, ale także promuje La Mission. „Jeśli kiedykolwiek wino zasłużyło na to, by być pierwszym wzrostem, to La Mission…
jak otworzyć butelkę wina złamanym korkiem
Został przeniesiony tam, gdzie powinien, ze względu na pracę, którą tam wykonaliśmy przez lata. Liv-Ex również podniósł go do pierwszego wzrostu dzięki naszej pracy. ”La Mission 1982 jest rzeczywiście jednym z najlepszych win Liv-Ex z lat dziewięćdziesiątych, z 350% wzrostem ceny w ciągu 10 lat. A jeśli Haut-Brion często nie zdobywa gwiezdnych punktów Parkera, Robert zwraca uwagę, że Parker nazwał rok 1989 swoim winem na bezludnej wyspie. Licząc dwa białe wina, Haut-Brion Blanc i Laville Haut-Brion, mówi, że ma w sumie cztery pierwsze wzrosty. A Haut-Brion jest, jak mówi, „najstarszą luksusową marką na świecie”. Ach tak, Pepys w 1663 roku, Pontacs i tak dalej. Ale teraz znaleźli nawet wcześniejszą wzmiankę niż Pepys: jest ona wspomniana w książce piwnicznej Karola II, obecnie w bibliotece publicznej Kew, w 1660 roku (patrz pasek boczny po prawej).
Nowi pijący
Historia to jedno, ale jak, u licha, robisz postępy? Robert wymienia szczegóły dotyczące uprawy winorośli i winifikacji: „co roku jest coś nowego. Nic nie pozostaje takie samo… mamy młody zespół i każdy chce odcisnąć swoje piętno ”. Oczywiście włącznie z Robertem.
Być może jego największą - z pewnością najbardziej widoczną - zmianą było założenie firmy Clarence Dillon Wines, négociant i uruchomienie za jej pośrednictwem Clarendelle, markowego Bordeaux, które sprzedaje na e15. Widoczne, mówisz? Cóż, nie w Wielkiej Brytanii. Dopiero teraz pojawia się, najpierw został wprowadzony na inne rynki.
Powód? Wszystko ma związek z naszym podejściem do marek: w Wielkiej Brytanii uważamy, że Bordeaux = châteaux. Ale młodsi ludzie z radością zapłacą wyższą cenę za markowe Bordeaux dobrej jakości, uważa Robert. Robert podkreśla wyższą niż rynkowa cenę, jaką płacą za wina w mieszance: musi ona, jak podkreśla, być zrównoważona.
Ogólnie rzecz biorąc, Robert bierze małą firmę, która kiedyś była nieistotna pod względem finansowym, a która wyrosła na „małą luksusową markę o zasięgu globalnym”, i przygotowuje ją na przyszłość. Wraz z innymi nieruchomościami w Bordeaux, które zdobywają po drodze, ponieważ tak, są na topie. Coś nieskutecznego byłoby miłe. Ale nie za granicą: „jesteśmy już obcokrajowcami w Bordeaux… W przypadku wspólnego przedsięwzięcia można stracić kontrolę jakości. Nie mam czasu na inwestowanie w nieruchomość po drugiej stronie świata: wykonanie tego we właściwy sposób jest bardzo czasochłonne ”.
Oczywiście Dillonowie już raz przekroczyli Atlantyk, a przejście od bankiera z Teksasu do księcia Luksemburga wydaje się być dużym krokiem naprzód. Łącznikiem jest matka księcia Roberta, Joan Dillon, która poślubiła księcia Karola Luksemburskiego, a później, po jego śmierci (Robert miał zaledwie dziewięć lat, gdy zmarł jego ojciec), księcia de Mouchy.
Duc i Duchesse de Mouchy zasiadają w zarządzie DCD, podobnie jak siostra księcia Roberta, Charlotte, to firma rodzinna. Ale Robert jest jedynym przedstawicielem swojego pokolenia, który pracuje w DCD w pełnym wymiarze godzin: mówi, że częścią jego pracy jest bycie pomostem między pokoleniami. Jeśli chcesz opowiedzieć o bezwzględnym operatorze, który wsypuje cyjanek do kawy swoich kuzynów, aby poprowadzić program, to nie jest to: mówi, że był jedynym ze swojego pokolenia zdolnym lub chętnym do wykonania tej pracy.
Trochę brakuje mu rodziny ze strony matki, to prawda: tylko jedna siostra w Europie. Ale wino nie jest głównym biznesem rodzinnym. Sprzedali rodzinny bank w połowie lat osiemdziesiątych, ale nadal robią wiele rzeczy (głównie w USA), które wchodzą w zakres ogólnego działu finansów. Wino było czymś dodatkowym. W rzeczywistości było to trochę szaleństwo.
„Przez pierwsze 70 lat inwestowaliśmy wszystko, co mieliśmy” - mówi Robert. „W 1975 roku wszystko zaczęło się rozwijać, a ostatnie 10 lat było złotymi latami”. Teraz łatwo jest zapomnieć o fatalnym stanie Bordeaux przez większość XX wieku: były chwile, kiedy trudno było oddawać posiadłości. Dla Dillonów było to również geograficznie daleko od ich głównego biznesu, a ludzie nie odwiedzali go zbyt często.
Tylko najbardziej frankofile członkowie rodziny chcieli się tym zająć, ale na szczęście stworzyli szereg frankofilów: najpierw samego Clarence'a i siostrzeńca jego żony, Seymoura Wellera, który prowadził firmę, a potem Joan. Przez większość tego czasu tylko najbogatsze rodziny mogły sobie pozwolić na inwestowanie w swoje posiadłości w Bordeaux, a Dillonowie zainwestowali w Haut-Brion: pierwsze wspomnienia Roberta dotyczą jego matki zarządzającej pałacem. „Grałem w piaskownicy poza zamkiem od zera” - mówi.
Robert uwielbia ciągłość tego wszystkiego. Jego matka włączała go do ważnych decyzji - do tego stopnia, że zabrała go ze szkoły, aby był świadkiem zakupu La Mission w 1983 roku - „ale nigdy nie myślałem, że jestem następcą tronu”. został wysłany do benedyktynów w Worth w Sussex.
Potem spędził rok w Londynie, spędził 18 miesięcy na Uniwersytecie Georgetown, zrobił kilka kursów artystycznych, a potem chciał rozwijać swoje zainteresowania rolnictwem, ale co dziwne, nigdy nie myślał o winie. Pomyślał, że może skończyć w rolnictwie w Stanach Zjednoczonych lub Nowej Zelandii. W pewnym momencie, podczas siedmiomiesięcznej podróży samochodem do Ameryki Południowej, kupił gaj kokosowy w Belize.
Skończyło się jednak na pisaniu scenariuszy dla Hollywood. On i jego amerykańska żona Julie mieszkali w Los Angeles, razem pisali scenariusze, dużo podróżowali i otrzymali pełne hollywoodzkie traktowanie: limuzyny, loty pierwszą klasą. Żaden z ich scenariuszy nie dotarł na ekran, ale to showbiznes. Jak mówi, mimo wszystko zarabiali bardzo dobrze na życie. I wydaje się, że bardzo mu się to podobało.
Kiedy wrócili do Europy, Robert zaczął bardziej angażować się w DCD. „Mój dziadek zapytał mnie, czy nie chciałbym się bardziej zaangażować. Nikt z młodszego pokolenia nie był bardziej zaangażowany niż ja. Nie mieli wielkiego wyboru ”.
A następne pokolenie? Robert ma troje dzieci: 15-letnią Charlotte, 13-letniego Alexandra i 8-letniego Frederika, który ostrożnie podchodzi do szczegółów, ale wydaje się, że firma zostanie przekazana bez nieszczęśliwych wypadków. Mówi jednak, że ktokolwiek przejmie władzę, będzie potrzebował innego szkolenia niż jego - nie ma faktycznej polityki rodzinnej, ale każdy, kto dołączy, będzie musiał najpierw sprawdzić się gdzie indziej. Twierdzi, że da im to również osobiste podstawy niezbędne do przetrwania skojarzenia ich z marką. Jak nazywanie się Mr Haut-Brion.
Napisane przez Margaret Rand
pani sekretarz numer jeden











